Pod koniec sierpnia stanęliśmy ze wspólnikiem na stoisku z kijami do hokeja na trawie, na dwudniowym turnieju. Towar na regałach, ludzie z gotówką w ręku, a dwa tygodnie wcześniej jedyne pytanie, które blokowało cały model sprzedaży, brzmiało: czy w ogóle potrzebujemy kasy fiskalnej. Sklep internetowy mieliśmy. Zwolnienie z kasy dla sklepu internetowego teoretycznie też. Tylko że stoisko to nie internet, a klient płacący banknotem to nie przelew.
Ten tekst jest o rzeczy, którą pomija większość poradników „jak założyć sklep online": tak, sklep internetowy może legalnie działać bez kasy fiskalnej, ale tylko tak długo, jak sprzedaje w ściśle określony sposób. Wystarczy jedno pobranie, jeden odbiór osobisty, jeden klient z gotówką na stoisku i zwolnienie się kończy. Prowadzę agencję AI dla firm na 10 - 50 osób i jestem współwłaścicielem sklepu sportowego, więc przeszedłem przez to w tym roku na własnych pieniądzach. Opiszę, jak działa to zwolnienie, co je psuje, czego nie wiedzieliśmy i jak w końcu oddaliśmy pilnowanie tej reguły kodowi, a nie pamięci.
Spis treści
- Kiedy sklep internetowy naprawdę nie potrzebuje kasy?
- Dlaczego 20 000 zł to nie jest twoje zwolnienie?
- Co psuje zwolnienie wysyłkowe?
- Czego się nie spodziewaliśmy w sklepie sportowym
- Jak kupiliśmy kasę i dlaczego mamy dwie
- Jak panel pilnuje, które zamówienie idzie na paragon
- Co bym zrobił inaczej, zakładając sklep dziś
- Słownik pojęć
Kiedy sklep internetowy naprawdę nie potrzebuje kasy?
Przepis, o który chodzi, to rozporządzenie Ministra Finansów z 17 grudnia 2024 r. w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji sprzedaży przy zastosowaniu kas rejestrujących (Dz.U. 2024 poz. 1902). Obowiązuje od 1 stycznia 2025 r. do końca 2027 r. i w załączniku, pod pozycją 36, ma zwolnienie, z którego żyje spora część polskiego e-commerce. Mało kto je czyta w oryginale, więc streszczę po ludzku.
Nie musisz nabijać sprzedaży na kasę, jeśli spełniasz trzy warunki naraz:
1. Towar wysyłasz - pocztą albo kurierem. Przepis mówi o „systemie wysyłkowym". Nie o sprzedaży przez internet, tylko o wysyłce. To rozróżnienie będzie ważne za chwilę. 2. Całą zapłatę dostajesz na rachunek bankowy - przelewem, przez pocztę albo przez SKOK. W praktyce mieszczą się tu płatności kartą i BLIK-iem przez operatora typu Przelewy24 czy PayU, bo pieniądze lądują na twoim koncie firmowym z identyfikatorem transakcji. 3. Z ewidencji i dowodów zapłaty jednoznacznie wynika, czego dotyczyła i kto zapłacił - czyli masz zamówienie z danymi i adresem kupującego spięte z wpłatą.
Brakuje czwartego warunku? Nie. Ale jest jeszcze coś, co często umyka: zwolnienie nie dotyczy wszystkich towarów. Paragraf 4 rozporządzenia ma listę rzeczy, których sprzedaż konsumentowi zawsze idzie na kasę, niezależnie od wysyłki i przelewu. Są tam m.in. sprzęt fotograficzny, komputery i wyroby elektroniczne, sprzęt telekomunikacyjny, nośniki danych, perfumy, alkohol, wyroby tytoniowe, części do silników. Dla sklepu z kijami i piłkami to na szczęście nieistotne. Dla sklepu sportowego, który dorzuci do oferty zegarek z pulsometrem albo czujnik tętna, już tak. Zwykły produkt elektroniczny w koszyku i cały ten komfort wysyłkowego zwolnienia przestaje działać dla tej transakcji.
Jest jedna rzecz, którą chcę powiedzieć na samym początku, bo rozładowuje połowę nieporozumień: kasa fiskalna dotyczy wyłącznie sprzedaży konsumentom, czyli osobom fizycznym nieprowadzącym działalności (i rolnikom ryczałtowym). Jeśli sprzedajesz firmom na fakturę, kasa cię nie obchodzi. Sklep hokejowy sprzedaje klubom, czyli stowarzyszeniom i spółkom. Ta część obrotu w ogóle nie wchodzi w ten temat. Problemem są rodzice kupujący kij dla dziecka. A takich jest więcej niż klubów.
Dlaczego 20 000 zł to nie jest twoje zwolnienie?
Większość właścicieli małych sklepów zna jedną liczbę: dwadzieścia tysięcy. To limit zwolnienia podmiotowego, zapisany w § 3 tego samego rozporządzenia. Dopóki obrót na rzecz konsumentów w danym roku nie przekroczy 20 000 zł, kasy nie potrzebujesz niezależnie od formy sprzedaży. Rozpoczynasz działalność w trakcie roku? Limit liczy się proporcjonalnie do liczby dni.
I tu zaczyna się pułapka, w którą wpada prawie każdy, kto startuje ze sklepem. Myśli: „mam zwolnienie do 20 tysięcy, poza tym wysyłam za przelew, więc jestem podwójnie bezpieczny". Tylko że te dwa zwolnienia nie są niezależne. Sprzedaż wysyłkowa, choć sama w sobie zwolniona przedmiotowo, wlicza się do limitu 20 000 zł. Rozporządzenie wyłącza z tego liczenia tylko kilka rzeczy, jak sprzedaż nieruchomości albo środków trwałych, ale nie paczki kurierskie.
Co z tego wynika w praktyce? Sklep, który w marcu przekroczył 20 000 zł obrotu z konsumentami, traci zwolnienie podmiotowe po upływie dwóch miesięcy następujących po miesiącu przekroczenia, czyli z początkiem czerwca. Od tego momentu zostaje mu wyłącznie zwolnienie wysyłkowe z pozycji 36. Każda sprzedaż, która nie mieści się w jego trzech warunkach, musi trafić na kasę. Natychmiast, bez okresu przejściowego, bo okres przejściowy dotyczył limitu, który właśnie przestał cię chronić.
W naszym sklepie 20 000 zł wyglądało na dużo w czerwcu, kiedy obrotu nie było żadnego. We wrześniu sprzedaż do konsumentów i klubów razem liczy się już w dziesiątkach tysięcy netto. Limit okazał się bezpiecznikiem na jeden kwartał, nie na rok. Jeśli twój sklep ma jakikolwiek sens biznesowy, 20 000 zł przekroczysz szybciej, niż zdążysz o tym pomyśleć. Dlatego nazywam to zwolnieniem, którego nie masz. Prawdziwe pytanie brzmi, czy spełniasz warunki tego drugiego.
Co psuje zwolnienie wysyłkowe?
Cztery rzeczy, w kolejności od najbardziej oczywistej do tej, która nas zaskoczyła.
Gotówka
Klient przychodzi, bierze towar, płaci banknotem. To nie jest wysyłka i nie jest przelew. Dwa z trzech warunków złamane w jednej transakcji. Każdy to rozumie i nikt o to nie pyta. Pytają o następne trzy.
Pobranie
Tu jest najwięcej zamieszania. Kurier odbiera gotówkę od klienta, firma kurierska zbiera takie wpłaty i co kilka dni przelewa ci je zbiorczo na konto. Pieniądze w końcu trafiają na rachunek bankowy, więc wielu sprzedawców uznaje, że warunek drugi jest spełniony. Przepis mówi jednak o zapłacie „za pośrednictwem poczty, banku lub SKOK". Kurier nie jest żadnym z nich. Zdarzały się interpretacje indywidualne korzystne dla podatników, pod warunkiem że ze zbiorczego przelewu da się wyciągnąć, która wpłata dotyczy którego zamówienia i kogo. Zdarzały się też odmienne stanowiska.
Nie jestem doradcą podatkowym i nie będę udawał, że to rozstrzygnę. Powiem, co zrobiliśmy my: potraktowaliśmy pobranie jak gotówkę. Czyli jak sprzedaż, która musi iść na kasę. Jeśli chcesz pobranie zostawić w strefie bez paragonu, weź własną interpretację indywidualną na swój stan faktyczny. Kosztuje 40 zł i kilka miesięcy czekania, a chroni cię przy kontroli. Bez niej opierasz się na cudzej interpretacji wydanej dla cudzej firmy, co formalnie nie chroni nikogo.
Odbiór osobisty
To jest ta rzecz, o której nikt nie mówi, i powód, dla którego piszę ten tekst. Klient zamawia w sklepie internetowym, płaci z góry kartą, wszystko ładnie przez operatora na konto firmowe. A potem zaznacza „odbiór osobisty" i przyjeżdża po towar. Pieniądze przyszły przelewem, ewidencja jest, dane kupującego są. Dwa warunki z trzech spełnione, więc wydaje się, że jest dobrze.
Nie jest. Pierwszy warunek mówi o dostawie w systemie wysyłkowym. Towar odebrany w punkcie nie został wysłany pocztą ani kurierem. Transakcja wypada ze zwolnienia z pozycji 36 mimo że płatność była wzorowa. Jeśli nie masz już zwolnienia podmiotowego, musisz wystawić paragon. A jeśli nie masz kasy, bo „przecież sklep internetowy jej nie potrzebuje", masz problem, który sam sobie włączyłeś jednym checkboxem w konfiguracji sklepu.
W sklepach na WooCommerce i podobnych platformach „odbiór osobisty" włącza się jednym kliknięciem i wiele osób dodaje tę opcję dla wygody lokalnych klientów. U nas była włączona od pierwszego dnia, bo wspólnik mieszka tam, gdzie leży magazyn, i naturalnie zakładał, że ktoś z okolicy podjedzie po kij. Zakładał dobrze. Tyle że nikt z nas nie połączył tego z kasą.
Zły towar
O wyjątkach z § 4 pisałem wyżej. Dodam tylko, że ten wyjątek działa na pojedynczą transakcję i nie wymaga ani gotówki, ani odbioru. Kupujesz elektronikę do oferty, bo „klienci pytają", i od pierwszej sprzedanej sztuki masz obowiązek, którego wczoraj nie miałeś.
Czego się nie spodziewaliśmy w sklepie sportowym
Sklep ze sprzętem do hokeja na trawie wymyślił mój wspólnik wiosną. Nisza, kilkadziesiąt klubów w Polsce, towar z siedmiu zagranicznych marek. Od początku plan zakładał sprzedaż przez internet, więc kasa fiskalna nie pojawiła się w żadnej rozmowie o kosztach uruchomienia. Towar wysyłamy kurierem, klient płaci online, zwolnienie wysyłkowe pasowało jak ulał.
Pierwszy raz temat wrócił w połowie sierpnia, dwa tygodnie przed turniejem, na którym mieliśmy debiutować ze stoiskiem. Stoisko to sprzedaż na miejscu. Na miejscu płaci się gotówką albo kartą w terminalu, ale ani jedno, ani drugie nie jest wysyłką. Na liście zadań przed turniejem pojawił się punkt „rozstrzygnięcie kasy fiskalnej", z dopiskiem, że ta decyzja przesądza o modelu sprzedaży. Wariant awaryjny był prosty i smutny: nie sprzedajemy nic, zbieramy zamówienia, wodę rozdajemy za darmo.
Szczerze? Wkurzyło mnie, że o tak podstawowej rzeczy dowiadujemy się z listy zadań na dwa tygodnie przed, a nie na etapie planowania. Nie dlatego, że ktoś zawinił. Dlatego, że cała branżowa narracja „sklep internetowy nie potrzebuje kasy" jest prawdziwa dokładnie do pierwszego dnia, w którym sklep zrobi coś poza internetem. A każdy sklep w końcu robi: stoisko na evencie, odbiór w magazynie, sprzedaż znajomemu, który wpadł po drodze.
Kasę kupiliśmy. Pierwszy paragon fiskalny na stoisku poszedł za kij i w tamtej chwili zwolnienie wysyłkowe przestało być naszym jedynym parasolem. Od tego dnia sklep ma dwa równoległe tryby sprzedaży i każdy ma inne reguły: paczka za przelew bez paragonu, wszystko inne z paragonem. Z tego rozdwojenia wynika cała reszta tego tekstu.
Jak kupiliśmy kasę i dlaczego mamy dwie
Tu przyznam się do kosztu, którego dało się uniknąć.
Na turniej kupiliśmy kasę samodzielną, taką z klawiaturą i skanerem, do której wgrywa się bazę produktów z kodami EAN. Sto czterdzieści sześć pozycji wgranych w nocy przed wyjazdem, z protokołem komunikacyjnym, który przyjmuje osiemnaście znaków nazwy i gubi co drugi rekord, jeśli nie zrobisz pauzy między wysyłkami. Działało. Na stoisku skanowało się kod, kasa drukowała paragon, klient płacił.
Problem wyszedł po turnieju. Chcieliśmy, żeby paragon wystawiał się z naszego panelu sprzedaży, tego samego, który trzyma stany magazynowe, ceny i koszty zakupu. Logiczne: jedna sprzedaż, jeden system, stan schodzi automatycznie. Okazało się, że kasa samodzielna nie przyjmuje sprzedaży z komputera. Z komputera można jej tylko wgrać bazę i odczytać raporty. Do sprzedaży z panelu potrzebna jest drukarka fiskalna, czyli inne urządzenie, które samo nic nie liczy i robi dokładnie to, co mu program każe.
Kupiliśmy więc drukarkę. Cena samego urządzenia to niewiele ponad 2 000 zł netto i tu jedna dobra wiadomość: na zakup pierwszej kasy przysługuje ulga 90% ceny netto, nie więcej niż 700 zł, do odliczenia od VAT. Warunek jest jeden i boli: trzeba zacząć ewidencjonować w terminie, w którym obowiązek powstał. Jeśli kupujesz kasę pół roku po tym, jak powinna była stać na ladzie, ulgi nie ma. I jeszcze jedno: kasę trzeba używać co najmniej trzy lata, inaczej ulgę się zwraca.
Dwa dni temu panel wydrukował pierwszy paragon przez drukarkę fiskalną. Kij za 129,20 zł, gotówką, numer paragonu 1. Zapis zamówienia w panelu, komenda do drukarki, wydruk, stan magazynowy zdjęty, koszt zakupu wyciągnięty z kolejki FIFO. Jedno kliknięcie. Dla porównania, przy kasie samodzielnej sprzedaż ze stoiska trzeba było później ręcznie przepisać do panelu, żeby stany się zgadzały. Przy kilkudziesięciu transakcjach to pół wieczoru i gwarantowane pomyłki.
Czy dało się od razu kupić drukarkę i pominąć kasę samodzielną? Dało się. Zabrakło jednej rozmowy z serwisantem o tym, jak chcemy sprzedawać, zanim wybraliśmy sprzęt. Kasa samodzielna nie poszła na marne, zostaje jako urządzenie zapasowe na stoisko bez laptopa, ale to racjonalizacja po fakcie. Gdybym planował to dziś, zacząłbym od pytania „skąd ma wychodzić sprzedaż", a nie „ile kosztuje najtańsza kasa".
Jak panel pilnuje, które zamówienie idzie na paragon
I tu wracam do AI i automatyzacji, bo cała trudność z tym zwolnieniem nie polega na tym, żeby je zrozumieć. Polega na tym, żeby pamiętać o nim przy każdej transakcji, przez lata, niezależnie od tego, kto akurat obsługuje sprzedaż. Reguła, której pilnuje człowiek z pamięci, umiera po trzech miesiącach. Reguła, której pilnuje kod, nie umiera wcale.
Zasada, którą wdrożyłem u siebie przy każdym procesie, brzmi: co da się wyegzekwować kodem, egzekwuj kodem. Notatka w instrukcji jest do interpretacji. Warunek w programie nie.
Nasz panel sprzedaży dostał więc prostą bramkę. Przy każdym zamówieniu od konsumenta sprawdza trzy rzeczy, dokładnie te z rozporządzenia:
- Sposób dostawy. Kurier albo poczta - w porządku. Odbiór osobisty, stoisko, „podjadę jutro" - transakcja oznaczona do paragonu.
- Forma płatności. Przelew, karta online, BLIK przez operatora - w porządku. Gotówka, karta w terminalu na miejscu, pobranie - do paragonu.
- Nabywca. Firma na fakturę z NIP - kasa nie dotyczy w ogóle. Osoba prywatna - przechodzi przez dwa warunki wyżej.
Jeśli którykolwiek warunek nie przechodzi, zamówienie dostaje flagę i wyświetla przycisk wystawienia paragonu. Nie da się go zamknąć jako dostarczone bez wydruku. Jeśli wszystkie przechodzą, paragon nie jest drukowany, a zamówienie wraz z wpłatą trafia do ewidencji, która spełnia trzeci warunek zwolnienia, czyli ma dane kupującego, adres i identyfikator wpłaty. Taka ewidencja musi istnieć tak czy inaczej, bo przy kontroli to ona udowadnia, że zwolnienie przysługiwało. Sam przelew na koncie jej nie zastąpi.
Gdzie w tym AI? Uczciwie: w samej bramce nie ma żadnej. To trzy warunki logiczne i dobrze, że ich nie ma, bo przy przepisach podatkowych nie chcę niczego, co „interpretuje". Sztuczna inteligencja pracuje obok, przy nudniejszej części: czyta faktury zakupowe od zagranicznych dostawców i wyciąga z nich ceny, które potem zasilają koszt FIFO na paragonie. O tym pisałem tydzień temu, w tekście o fakturach kosztowych, których nikt nie chce czytać. Rozdział pracy jest celowy: AI tam, gdzie trzeba zrozumieć dokument w obcym formacie, zwykły kod tam, gdzie reguła ma zero wyjątków.
Dlaczego paragon drukuje się dopiero po zapisie
Jedna rzecz techniczna, która wynika z natury kasy: paragonu fiskalnego nie da się cofnąć. Raz wydrukowany jest w pamięci fiskalnej na zawsze. Zwrot to osobny dokument, nie usunięcie. Dlatego kolejność w naszym panelu jest sztywna: najpierw zapis zamówienia w bazie, potem komenda do drukarki, potem wynik z powrotem do panelu. Jeśli druk się nie uda, zamówienie jest anulowane i stan magazynowy nietknięty. Jeśli się uda, zamówienie dostaje numer paragonu i dopiero wtedy stan schodzi.
Tę samą zasadę opisywałem przy fakturach, które wystawiają się same: im bardziej coś jest nieodwracalne, tym mniej powinno dziać się samo. Paragon przygotowuje automat. Przycisk naciska człowiek. I jeszcze jedno, czego nauczyła nas pierwsza noc z drukarką: raport dobowy na koniec dnia sprzedaży jest obowiązkowy, bo bez niego urządzenie odmówi wydrukowania czegokolwiek następnego dnia. Panel pokazuje więc przycisk raportu, gdy widzi drukarkę, a ja mam przypomnienie, które krzyczy, gdy raport nie został zrobiony. Bez tego ktoś kiedyś zapomni i stanie ze stoiskiem pełnym klientów przed zablokowaną kasą.
Co bym zrobił inaczej, zakładając sklep dziś
Gdyby ktoś przyszedł do mnie dziś z pomysłem na sklep internetowy, lista wyglądałaby tak:
1. Zapytaj o kasę na etapie planowania, nie na etapie pierwszego eventu. Pytanie nie brzmi „czy sklep internetowy potrzebuje kasy", tylko „czy kiedykolwiek sprzedam coś inaczej niż paczką za przelew". Jeśli odpowiedź to „pewnie kiedyś tak", kasa wchodzi do budżetu uruchomienia. Z ulgą 700 zł i sprzętem za 2 000 zł netto to nie jest wydatek, który rozkłada projekt. 2. Sprawdź listę towarów wyłączonych z § 4 pod kątem całej swojej oferty, także tej planowanej. Jeden produkt elektroniczny w asortymencie zmienia reguły dla tej sprzedaży. 3. Zdecyduj o pobraniu i odbiorze osobistym świadomie. Albo wyłącz obie opcje w sklepie i naprawdę sprzedawaj tylko wysyłkowo, albo miej kasę od pierwszego dnia, w którym je włączasz. Trzecia droga, czyli „włączone, ale paragonów nie wystawiamy", to droga do dodatkowego zobowiązania w VAT i odpowiedzialności karnej skarbowej. 4. Wybierz sprzęt od strony procesu. Sprzedaż ma wychodzić z systemu, który trzyma stany? Drukarka fiskalna sterowana z programu. Sprzedaż tylko na stoisku, bez laptopa? Kasa samodzielna. Nie kupuj obu, jeśli nie musisz. My musieliśmy, bo kupowaliśmy w złej kolejności. 5. Spięcie warunków zwolnienia z systemem sprzedaży zrób kodem. Bramka na trzy warunki to dla programisty pół dnia pracy. Ręczne pilnowanie przez lata to loteria. Jeśli zastanawiasz się, który proces w firmie zautomatyzować jako pierwszy, ten spełnia wszystkie trzy moje kryteria: powtarzalność, wolumen i wysoki koszt błędu. 6. Trzymaj ewidencję, która udowadnia zwolnienie. Zamówienie z danymi i adresem kupującego, spięte z identyfikatorem wpłaty. Przy kontroli to ona jest dowodem, nie twoje przekonanie.
Mit, który chcę rozbroić na koniec, brzmi: „sklep internetowy nie potrzebuje kasy fiskalnej". To zdanie jest prawdziwe dla sklepu, który istnieje wyłącznie w internecie i nigdy nie wychodzi poza paczkę i przelew. Takich sklepów jest mniej, niż się wydaje. Reszta ma kasę albo powinna ją mieć, i lepiej dowiedzieć się tego z rozporządzenia niż z protokołu kontroli.
Zwolnienie z pozycji 36 jest dobre. Pozwala małemu sklepowi wystartować bez sprzętu i bez raportów dobowych. Tylko że to zwolnienie dla sposobu sprzedaży, nie dla rodzaju firmy. W dniu, w którym sposób się zmienia, zmienia się obowiązek. Nam zmienił się na parkingu przy boisku, z klientem trzymającym banknot. Tobie może zmienić się przy pierwszym odbiorze osobistym, którego nawet nie zauważysz, bo klient zapłacił wzorowo, kartą, z góry.
Słownik pojęć
- Zwolnienie podmiotowe (limit 20 000 zł) - zwolnienie z kasy dla firm, których roczny obrót na rzecz konsumentów nie przekracza 20 000 zł. Dotyczy całej sprzedaży bez względu na jej formę. Po przekroczeniu limitu kończy się po dwóch pełnych miesiącach.
- Zwolnienie przedmiotowe (poz. 36 załącznika) - zwolnienie dla sprzedaży wysyłkowej opłaconej w całości na rachunek bankowy i udokumentowanej w ewidencji. Nie ma limitu kwotowego, ale działa na pojedynczą transakcję: każda sprzedaż, która nie spełnia warunków, wypada ze zwolnienia.
- Kasa samodzielna - urządzenie z własną klawiaturą, bazą produktów i skanerem. Sprzedaż prowadzi się bezpośrednio na nim. Z komputera można jej zwykle tylko wgrać bazę i odczytać raporty.
- Drukarka fiskalna - urządzenie fiskalne bez własnej logiki sprzedaży. Paragon drukuje na polecenie zewnętrznego programu, np. panelu sklepu, i to program decyduje o pozycjach, cenach i formie płatności.
- Raport dobowy - obowiązkowy fiskalny raport zamykający dzień sprzedaży. Bez niego urządzenie blokuje sprzedaż kolejnego dnia.
- Ulga na zakup kasy - odliczenie od VAT 90% ceny netto pierwszej kasy, maksymalnie 700 zł, pod warunkiem rozpoczęcia ewidencji w terminie i używania kasy przez co najmniej 3 lata.
- Interpretacja indywidualna - oficjalne stanowisko Krajowej Informacji Skarbowej w sprawie konkretnego podatnika i jego stanu faktycznego. Chroni tylko tego, kto o nią wystąpił. Opłata 40 zł od pytania.
Masz sklep i checkbox „odbiór osobisty"? Sprawdźmy, co jeszcze jest włączone
Jeśli prowadzisz sklep internetowy i nie jesteś pewien, czy twoje ustawienia dostawy i płatności nie wyprowadziły cię po cichu poza zwolnienie, napisz do mnie na [email protected]. Nie zastąpię doradcy podatkowego i powiem ci to wprost, gdy pytanie wymaga interpretacji indywidualnej. Pomogę natomiast w tym, co umiem najlepiej: spiąć warunki zwolnienia z twoim systemem sprzedaży tak, żeby pilnował ich kod, a nie czyjaś pamięć. Bo reguła, o której trzeba pamiętać, prędzej czy później zostanie zapomniana.
Więcej o tym, jak wygląda współpraca ze mną - od pierwszej rozmowy po wdrożenie.
własnej firmie cybulski.ai JC


